fbpx

Wypadanie włosów „na jesień” – Norma? NIE!

Zauważyłaś, że każda pora roku to też inny wygląd Twoich włosów?

Jesień jest trudną porą dla włosów, gdy powietrze z dnia na dzień jest coraz wilgotniejsze. Podczas tej pory roku warto zmienić pielęgnację i wspomóc się o dodatkową suplementację.

Poznaj moje sposoby na jesień i perfekcyjnie zadbane włosy!

Jak zmiana temperatury wpływa na wygląd fryzury?

Po gorących letnich klimatach, które zapewne wysuszyły Twoje włosy – jesień to dobry czas na zatrzymanie w nich wilgoci i odpoczynek przed suchą zimą. Warto trochę skrócić końcówki. Zasuszenie i zmęczenie długości po lecie jest proste do naprawienia, osobiście preferuję nie mniej niż 2 cm i nie więcej niż 4.

Pielęgnacja zewnętrzna, którą stosuję:

  • Maski i odżywki z kolagenem. Zadziała nawilżająco i uelastyczni Twój włos.
  • Kwas hialuronowy w różnych kosmetykach do włosów. Im wyższe stężenie, tym lepsze działanie.
  • Odżywki proteinowe, z keratyną lub jedwabiem.
  • Aloes.
  • Płukanki octowe, ziołowe i owocowe.
  • Oleje (z nasion baobabu, pistacjowy, z czarnego kminu) i nafty kosmetyczne.
  • Witamina E czyli tokoferol. Jest witaminą młodości i działa silnie antyoksydacyjne. Należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Zastosowana na włosach wygładzi strukturę, natłuści i uelastyczni. Kup ja w kropelkach i upewnij się, że jest już na bazie oleju.
  • Wcierki.
Najprostsza domowa maska do włosów:
Jak zastosować maskę? To proste jednak prawidłowe zastosowanie ma swoją kolejność.
  1. Umyj włosy szamponem, który oczyści je ze wszystkich zanieczyszczeń i rozchyli ich łuski. Ułatwi to substancjom aktywnym wniknięcie w ich strukturę.
  2. Po umyciu nałóż maskę na wilgotne, lekko osuszone ręcznikiem włosy. To ważne, ponieważ nadmiar wody rozrzedzi produkt i sprawi, że będzie spływać po naszych pasmach. 
  3. Przed nałożeniem delikatnie rozczesz pasma, najlepiej grzebieniem.
  4. Maskę nakładaj od połowy włosów, kierując się ku dołowi. Nałożenie kosmetyku od nasady obciąży włosy i pozbawi je objętości. Nie aplikuj maski na skórę głowy.
  5. Trzymaj 20 do 30 minut. Zbyt krótkie trzymanie kosmetyku nie przyniesie żadnych rezultatów, ponieważ składniki aktywne nie zdążą wniknąć w strukturę pasm. Zbyt długie sprawi, że łuski włosa staną się za miękkie – to może doprowadzić nawet do wypadania włosów.
  6. Spłucz letnią wodą.
Wypadanie włosów na jesień. Norma? NIE!

To zazwyczaj efekt mniejszego nasłonecznienia niż latem. Spadek witaminy D3 powoduje też pogorszenie jakości skóry, gorsze dotlenienie włosa i w efekcie jego wypadanie. O tym pisałam tu [Artykuł o D3]. Drugim czynnikiem jest stan skóry głowy po lecie. Wystawiana na mocne promieniowanie, Twoja skóra głowy traci właściwe pH.  Spocona, aby się ochronić tworzy lekką „skorupkę”. Przesuszenie i zmiana funkcji gruczołów łojowych skutkuje wypadaniem włosów. Po lecie skóra głowy wymaga prawidłowego oczyszczenia, wtedy nie musisz martwić się o wypadanie włosów jesienią. Może też okazać się, że to Twój stan hormonalny powoduje spadek kondycji włosów i skóry. Tutaj polecam zrobić badania krwi, które powiedzą Ci wszystko.

Co stosowałam przez okres problemów z tarczycą i wypadania włosów? Jakie są efekty stosowania wcierek?

Wcierki przeciw wypadaniu włosów i na porost włosów. To znacząca różnica!

Zacznijmy od początku…

  1. Banfi – Lady Banfi
  2. Banfi – Hajszesz
  3. Jantar
  4. Banfi – Klasyczna
  5. Placenta
  6. Joanna Rzepa
  1. Wcierki Banfi to był hit odkryty podczas poszukiwania idealnej wcierki do włosów. Aplikowałam wcierke masując przez około 5 minut skalp. Efekty były bardzo dobre. Włosy zauważalnie przyspieszyły swój wzrost. Aplikacja może być niewygodna… Znalazłam na to sposób i do aplikacji używałam strzykawki. Mimo alkoholu na pierwszym miejscu skusiłam się na Lady Banfi, obawiałam się zapachu i podrażnienia. Przekonało mnie, że produkt ma dość krótką przydatność po otwarciu co jest dodatkowym bezpieczeństwem i świadczy o składzie. Po kilku tygodniach widać było pierwszy wysyp bejbiherów. Byłam dość zadowolona, jednak włosy wypadały dalej.
  2. Następnie wybrałam wersję Hajszesz ze względu na mniej intensywny zapach. Wcierałam głównie na noc. Produkt ma zapach ziołowy ale nie drażni on w żaden sposób. Wcieka ma bardzo wodnistą konsystencję, dlatego przelałam ją do szklanej buteleczki z pipetą i w taki sposób jest wygodniej jej używać. Na początku czuć ciepło na skórze głowy, bo produkt działa pobudzająco na krążenie skóry głowy. Byłam coraz bardziej zadowolona, bo włosy przestały TROSZKĘ wypadać, a nowych przybywało.
  3. Wcierka Farmona Jantar to najlepsza bezalkoholowa wcierka do skalpu, z jaką miałam do czynienia. Nie jest szczególnie wydajna, zużywam ją w dwa tygodnie. Nadaje się do masażu skalpu, poprawia kondycję skóry głowy, nie wysusza włosów. Jestem zdania, że wspomaga przyrost włosów i ogranicza wypadanie, trudno mi to jednoznacznie stwierdzić, ponieważ używałam kilku innych produktów i miałam zabiegi kierowane w stronę wypadania włosów. Wtedy już zaczęłam mezoterapię oraz karboksyterapię.
  4. Po skończeniu opakowania Jantara sięgnęłam znowu po Banfi. Opakowanie jest bardzo nieporęczne, brakuje w nim atomizera. Dobrze, że zostawiłam starą buteleczkę po Jantarze, do której mogłam przelać Banfi. Zapach tej wcierki jest nie dla każdego, albo się go znosi, albo nienawidzi. Po kilku miesiącach stosowania przestałam zwracać na niego uwagę. Z działania jestem zadowolona, ale nie zauważyłam większego wysypu niż po Jantarze. Włosy wciąż wypadały z ilościach, które były dla mnie przerażające.
  5. Usłyszałam o bardzo dobrym środku, który pomagał WSZYSTKIM. Stosowałam co dwa lub trzy dni, wcierając w skórę głowy. Zdarzało mi się nakładać je po myciu lub na suchą skórę głowy. Placenta nie spowodowała szybszego przetłuszczania włosów ani ich nie obciążała. Dobry efekt, ale to jeden z droższych produktów na rynku. Pierwsze efekty stosowania wcierki zauważyłam dosyć szybko, bo już po kilku dniach włosy zaczęły się trochę wolniej przetłuszczać, dzięki czemu wyglądały dłużej świeżo i miały w sobie odrobinę więcej życia i objętości. Niestety są to jedyne efekty, które zaobserwowałam przez te 4 miesiące. Wcierka nie miała żadnego wpływu na porost moich włosów, a także na wypadanie. O redukcji objawów łupieżu nie mogę się wypowiedzieć, bo na szczęście nie mam takiego problemu.
  6. Pierwsze efekty stosowania wcierki zauważyłam dosyć szybko. Po kilku dniach włosy zaczęły się wolniej przetłuszczać, dzięki czemu wyglądały dłużej świeżo i miały w sobie odrobinę więcej życia. Niestety są to jedyne efekty, które zaobserwowałam. Joanna Rzepa nie miała żadnego wpływu na porost włosów, a także na wypadanie. O redukcji objawów łupieżu nie mogę się wypowiedzieć, bo nie mam takiego problemu. Tutaj zaczynają się moje domowe kombinacje i wcierki z cebulą oraz różnymi ziołami. O tym powinnam napiszę osobny post. Zioła, które mi pomogły są ogólno dostępne i godne polecenia.

Jak widzisz, było tego sporo. Co mogę zagwarantować Ci przy korzystaniu z wcierek? Większy porost włosów. Nigdy nie odważyłam użyć się leków, które mają w składzie sterydy. Preparaty jak Loxon, które są skuteczne, wiążą się z strasznymi skutkami po odstawieniu. Jeśli jest to ostateczność, oczywiście użyj tego produktu. Jednak wpierw właściwie zdiagnozuj podłoże swojego problemu. To co może być przydatne to badania krwi. Każdą osobę, która zaczyna ze mną współpracę wysyłam na badania i kieruję do odpowiedniego lekarza. Ten istotny element, może wydawać Ci się mało seksowny, jednak przyśpieszy rozwiązanie Twojego problemu o dobre kilka miesięcy, a może nawet lat! Poniżej przedstawiam Ci listę badań, które warto wykonać.

Badania krwi:

  1. Tarczyca – TSH, FT3, FT4, anty TPO, anty TG, USG tarczycy
  2. Kortyzol
  3. Glukoza i insulina (najlepiej krzywe)
  4. Hormony płciowe (testosteron, estrogen, progesteron, prolaktyna, LH, FSH, SHGB, USG jajników)
  5. Witaminy B12, D3
  6. Żelazo, ferrytyna
  7. Morfologia, mocz
  8. CRP

Sporo? Tak – zapewne wydasz trochę kasy… To nic w porównaniu do miesięcy bólu, i dni, w których będziesz myśleć, że wyłysiejesz do zera. Prędzej czy później zje Cię depresyjny stan, a tego nie chcesz. Zaledwie 8 badań powie Ci gdzie tkwi problem. To już jest kierunek, w którym powinnaś działać. Jeśli chcesz terapii to tylko celowanej. Gdybyś rzucała piłką do kosza, z zamkniętymi oczami MOŻE udałoby Ci się trafić… A co jeśli nawet nie wiesz, w którą stronę stoi kosz? Tak to właśnie wygląda, a później wkurzasz się, że nie działa.

Blog to efekt wzlotów i upadków oraz chęci stworzenia przestrzeni, która będzie źródłem wiedzy i inspiracji dla osób chcących dokonać stałych zmian w swoim życiu. W podróży ze mną pokażę Ci, jak spokojnym i konsekwentnym podejściem można osiągać cele, które do tej pory były poza Twoim zasięgiem.

Related Posts

Leave a Reply